ANTOLOGIA WIERSZY PDF Print E-mail
Written by Marniok   
Sunday, 08 April 2012 08:55

Pamięci tych, co walcząc o wolność polegli " oddając Bogu ducha, ziemi włoskiej ciało, a serce Polsce".


TOBRUK

Bolesław Kobrzyński

Wiersz o Tobruku

Paść i nie ulec. Po porażce - natrzeć.
Karabin podnieść i nabić go znowu.
I szukać wrogów wolą i rozpaczą
W górze, na morzu, po fiordach i rowach.

I być jak arka w brunatnym potopie,
Cichą przystanią - dla wolnych i dobrych.
W burzy piaskowej iść i celu dopiąć -
To takie trudne, lecz to znaczy Tobruk.



MONTE CASSINO

Władysław Broniewski

Monte Cassino

Nasze granice naszli znienacka,
słupy graniczne zewsząd zrąbali,
Idzie Kresowa, idzie Karpacka
w dymie eksplozji, w huku batalii.

Nasze granice?... - trzeba ich szukać
w rytmie kaemów, w chrzęście pancerzy.
My już to wiemy, stara nauka
polskich tułaczy, polskich Żołnierzy.

Idzie Karpacka, idzie Kresowa,
walą armaty, trzeszczą spandauy.
Tu nam nie ujdzie, tu się nie schowa
wróg, uzbrojony w broń doskonałą.

Idzie Kresowa idzie Karpacka,
każdą bojową chrzęszcząc maszyną.
My was znajdziemy, choć po omacku,
w Monte Cassino! W Monte Cassino!

Padnie nas wielu w pięknej Italii
żywi umarłych grzebmy i liczmy,
potem pójdziemy dalej i dalej
stawiać, przestawiać słupy graniczne.

Nasze granice? - "Póki żyjemy",
wszędzie, gdzie nasi walczą i giną.
Gniewnie idziemy, krwawo idziemy,
nasze granice w Monte Cassino.

+++

Jan Lechoń

Monte Cassino

Turyści przyjechali zwiedzać Somosierra
Pytają, czy nie można kupić polskich kości,
I szybko obejrzawszy, chcą nowej wzniosłości
I nowego oglądać jadą bohatera.

Jeszcze widzą, jak czako płynie z prądem rzeki,
I słyszą okrzyk "HONOR!", stłumiony przez fale;
Więc stanąwszy na brzegu wołają: "Wspaniale!
Jakże zginął wspaniale! Pokój mu na wieki!"

I teraz do Włoch jadą. Zakupili kwiaty,
Chcą na groby je rzucić poetyczną dłonią,
Lecz nocą groby pękły i Polacy z bronią
Ruszyli, aby żądać za swą krew zapłaty.

+++

Feliks Konarski

Prośba starego żołnierza

To było dawno temu,
Odległy czasu szmat...
Uwierzyć wprost nie sposób,
Że to czterdzieści lat.
Czterdzieści lat nadziei
I niespełnionych snów,
I maj po raz czterdziesty
Za oknem kwitnie znów.
Są tacy, którzy proszą
O ten czy inny kwiat,
O gałąź bzu z Warszawy
Lub o szarotkę z Tatr.
O białą kiść jaśminu,
Kwitnącą tu lub tam,
A ja do ciebie, synu,
Tę jedną prośbę mam

Przywieź mi czerwony mak z Monte Cassino,
Póki jeszcze moje serce o tym śni,
Zanim tam i tu majowe dni przeminą,
I rozwieją się wspomnienia tamtych dni
Coraz szybciej mknie godzina za godziną,
Coraz mniej zostawia złudzeń mknący czas
Przywieź mi czerwony mak z Monte Cassino,
Niech po latach go zobaczę jeszcze raz


+++


Feliks Konarski

To oni

Przechodniu, spójrz na cichy cmentarz,
Gdzie włoskie słońce płoszy sen...
I już na zawsze zapamiętasz-
Na całe życie obraz ten...

To oni tędy szli,
Gdy maki kwitły na zboczach...
To oni tędy szli
I Polskę mieli w oczach!
To oni tędy w bój
Szli w noc majową siną,
To oni na Monte Cassino
Zatknęli sztandar swój!

I odtąd każde polskie dziecię,
Gdziekolwiek będzie - z dala stąd-
Niech o tym wie, że w obcym świecie
Jest taki cichy polski kąt...

Te lśniące w słońcu mogił rzędy
- I dzwonów gra z klasztornych wież,
To nie jest tylko czar legendy,
Ale wolności symbol też!


+++


Jan Lechoń

Przypowieść

Generałowi Andersowi


Żołnierz, który zostawił ślady swojej stopy
Na wszystkich niedostępnych drogach Europy,
Szedł naprzód, gdy nie mogli najbardziej zajadli,
I wdzierał się na szczyty, z których inni spadli;
Zdobywszy wolność innym dłońmi skrwawionymi,
Dowiedział się nareszcie, że sam nie ma ziemi.
I wtedy ktoś rozumny - nie rozumny szałem, 
Powiedział mu: "Od dawna wszystko to wiedziałem.
Wiedziałem, że nikt twoich ran ci nie odwdzięczy,
Bo niczym krew, co płynie, przy złocie, co brzęczy.
I nigdy nikt nie liczył leżących w mogile,
Bo czym jest duch anielski przy szatańskiej sile?
Jak żal mi, że ci oczy nareszcie otwarto!
I powiedz sam mi teraz: czy to było warto"
A żołnierz milczał chwilę i ujrzał w tej chwili
Tych wszystkich, co wracali i co nie wrócili,
Tych wszystkich, którzy legli w cudzoziemskim grobie,
Co mówili "Wrócimy", nie myśląc o sobie.
I widzi jakichś jeźdźców w tumanach kurzawy,
I słyszy dźwięk mazurka i tłumu wołanie:
Dąbrowski z ziemi włoskiej wraca do Warszawy.
"Czy warto?" Odpowiedział: "Ach! Śmieszne pytanie!"




SPRZYMIERZEŃCOM



Jerzy Woszczynin

Sprzymierzeńcom

Gdy przyjdzie czas rozrachunków,
Gdy będziesz płacił nam dług;
Zastanów się, możny sąsiedzie,
Czy będziesz zapłacić mógł.

Bo choć potrafisz pół świata
Wykupić sobie sam,
Czym będziesz mógł wynagrodzić
To, coś uczynił nam?

Aby wyrównać ofiary,
Tułaczkę, krzywdy i ból,
Nie starczy twojego złota,
Ni lasów twoich, ni pól.

Jedynej rekompensaty
Żąda żołnierski gniew:
Złotem się płaci za złoto
A krew się daje za krew.


+++


Bolesław Roman Duch

Na paradę zwycięstwa w Londynie

Niepotrzebne zwycięskie parady
Za ofiarę krzyży i grobów.
Słońce wasze jasne - nam blade
Nie ma dla nas miejsca pod sobą.
Bo za wolność i prawo z dawien
Dawna po tośmy wszak padali,
Aby wasze rosło bezprawie
I przybyło jeszcze kanalii!
Dla naszego wodza - premiera
Śmierć - zasadzka nad Gibraltarem.
Wasz, udając dziś bohatera,
Świat zadymia dumnie cygarem!
Wy "herosi" o stratach tysiącznych,
Sześć miesięcy, gdyście za domem...
Nasze lata - to wasze miesiące,
A strat naszych miliony, miliony...
A więc śmiejcie się śmiechu spazmem,
A śmiech krwią się rozpęknie w krtani.
Śmiejcie się wy, triumfiujcie błazny,
Oprócz Boga wszystko jest z wami.
A my żywi, czyn niosąc w dłoni,
Dzisiaj w waszej zduszeni matni,
W twarz krzyczymy wam: To nie koniec!
Póki będzie żyw z nas ostatni!


+++


 

Marian Hemar

Racja stanu

Kiedy w Katyniu ziemia na światło wydała
Mierzwę trupów - pobite, porzucone ciała
Polaków oficerów; kiedy na tysiące
Liczono trupy biedne pokotem leżące...
Jak skwapliwie psykali nasi politycy,
Realni demokraci, trzeźwi anglofile,
Żeby tylko nie mówić o byle mogile...
Żeby nie psuć humoru angielskiej ulicy...
Żeby nie robić gwałtu z jednego Katynia...
Krzywdę połknąć, pysk stulić i nie szukać racji -
W imię celów najwyższych - w imię demokracji.
Bo pan Goebbels o Katyń Sowiety obwinia - 
Więc jak nam, demokratom, popierać Goebbelsa?
Jak - za Goebbelsem - Rosję oskarżać przed światem?
Jak nam Anglię przed takim stawiać dylematem?
Szyki psuć Churchillowi? Drażnić pana Wellsa?
A jeszcze ktoś napisze: "Polacy faszyści!
Basują Goebbelsowi z wspólnej nienawiści
Do sowieckiego raju... ręka rękę myje"...
Jak polski demokrata ten zarzut przeżyje?
Więc trzeźwi, polityczni, realni i mili
Zrobili tak, że właśnie - wiemy, jak zrobili






Wszystkie utwory pochodzą z książki "Czy widzisz te gruzy na szczycie? Antologia wierszy i piesni o losach i walkach żołnierzy 2 Korpusu Wojska Polskiego we Włoszech" prof. zw. dr hab Witolda Żdanowicza

Last Updated on Sunday, 17 March 2013 20:38
 
All Rights Reserved © vps wordpress templates